Wybór dostawcy9 min

Jak wybrać firmę do wdrożenia AI - 6 pytań, które to rozstrzygają

Rozmawiasz z kilkoma dostawcami i każdy mówi to samo, a ceny różnią się trzykrotnie. Oto pytania, które realnie rozdzielają dobre oferty od prezentacji - napisane przez osobę po drugiej stronie stołu.

Damian Prochaska

Damian Prochaska

Founder, Clovernetic

Jesteś w trakcie wybierania kogoś, kto wdroży u Ciebie AI. Rozmawiałeś już z dwiema albo trzema firmami i każda mówiła mniej więcej to samo: audyt procesów, mapowanie, quick win, skalowanie. Prezentacje wyglądają podobnie, ceny różnią się trzykrotnie, a Ty nie masz jak sprawdzić, która z tych ofert jest warta swoich pieniędzy.

Ten tekst jest listą pytań, które to rozstrzygają. Piszę go jako osoba po drugiej stronie stołu — sam sprzedaję takie wdrożenia — więc czytaj z tą świadomością. Napisałem go jednak tak, żeby był użyteczny również wtedy, gdy wybierzesz kogoś innego. Każde kryterium ma opisane, jak wygląda dobra odpowiedź i jak wygląda ta, która powinna Cię zaniepokoić.

Zacznij od pytania, na które większość dostawców nie ma dobrej odpowiedzi: czego NIE automatyzować

To jest najszybszy filtr, jaki znam. Zapytaj wprost: „patrząc na to, co Wam opowiedziałem, co odradzacie automatyzować w pierwszej kolejności?".

Dostawca, który zna się na rzeczy, wymieni konkretne rzeczy i uzasadni. Proces, który zmienia się co kwartał, nie nadaje się do zaszycia w kodzie. Proces bez właściciela po Twojej stronie umrze po trzech miesiącach, bo nie będzie komu zgłaszać, że coś przestało pasować. Proces, w którym decyzja wymaga wiedzy, której nigdzie nie zapisujecie, najpierw wymaga spisania tej wiedzy — a to jest osobny projekt.

Dostawca, który odpowie „wszystko da się zautomatyzować, to kwestia budżetu", właśnie powiedział Ci, że nie prowadził dość wdrożeń, żeby zobaczyć, jak umierają. Albo prowadził i woli o tym nie mówić.

Sprawdź, czy policzył Twój obecny koszt, zanim cokolwiek zaproponował

Oferta, która zaczyna się od rozwiązania, jest ofertą na produkt, nie na Twój problem. Kolejność jest odwrotna: najpierw liczba opisująca, ile kosztuje Cię dzisiejszy sposób pracy, dopiero potem coś, co tę liczbę zmniejsza.

Liczba nie musi być precyzyjna, musi być policzona przy Tobie i z Twoich danych. Ile zapytań ofertowych miesięcznie. Ile minut zajmuje przygotowanie jednego. Kto to robi i ile kosztuje jego godzina. To wystarczy, żeby wiedzieć, czy w ogóle jest o czym rozmawiać.

Warto przy tym sprawdzić jedną rzecz, o której się zapomina: czy liczby, które już macie w systemie, są prawdziwe. Systemy do raportowania czasu potrafią zliczać go w sposób, którego nikt nie zweryfikował od lat — zmiana statusu zeruje licznik, kilka różnych czynności ląduje w jednej pozycji, a wynik i tak trafia do wyceny kolejnego zlecenia. Liczba istnieje, jest w systemie i wygląda wiarygodnie, więc nikt jej nie kwestionuje. Dobry dostawca zapyta, skąd bierze się każda liczba, zanim cokolwiek na niej zbuduje.

Jeśli dostawca nie chce zrobić tego ćwiczenia, bo „to wyjdzie w trakcie", to znaczy, że sprzedaje Ci czas, a nie rezultat.

Zapytaj, gdzie fizycznie będą Twoje dane — i traktuj mętną odpowiedź jak odpowiedź odmowną

To pytanie sortuje dostawców szybciej niż jakiekolwiek inne, bo odpowiedź jest albo konkretna, albo jej nie ma.

Są trzy realne warianty i każdy ma inne konsekwencje. Model działa na Twojej infrastrukturze — dane nie wychodzą z firmy, ale ktoś musi to utrzymać i modele są słabsze niż topowe komercyjne. Model komercyjny przez API z umową powierzenia — mocniejszy, wygodniejszy, ale dane opuszczają firmę i musisz mieć to poukładane papierowo. Model komercyjny na darmowym planie, bo „przecież działa" — to jest ten wariant, w którym Twoje dane trafiają do treningu, a Ty dowiadujesz się o tym przy audycie.

Ten trzeci nazywa się shadow AI i występuje częściej, niż zarządy zakładają. Zanim zaczniesz rozmawiać o wdrożeniu, warto sprawdzić, na czym Twoi ludzie już dziś pracują.

Jeśli u Ciebie dane nie mogą wyjść z firmy, powiedz o tym na pierwszym spotkaniu — połowa ofert odpadnie od razu, a Ty oszczędzisz sobie trzech spotkań. Dopytaj też o rzecz, o której mało kto mówi sam: czy model da się później podmienić bez przepisywania systemu. Wymienny punkt dostępowy kosztuje na starcie kilka godzin, a za rok decyduje o tym, czy przejście na mocniejszy model to zmiana konfiguracji, czy nowy projekt.

Sprawdź, czy dostajesz kod, czy tylko dostęp

Pytanie brzmi: „po zakończeniu współpracy co konkretnie zostaje u mnie?".

Dobra odpowiedź jest krótka i sprawdzalna: repozytorium, dokumentacja, system stoi na Twojej infrastrukturze, klucze API są Twoje, a inny programista może to przejąć. Zła odpowiedź jest długa i zawiera słowo „platforma".

Różnica ujawnia się dopiero wtedy, gdy chcesz zmienić dostawcę albo gdy dostawca znika. Jeśli system żyje na czyimś koncie, w czyjejś przestrzeni roboczej, spięty czyimiś kluczami — nie kupiłeś systemu, kupiłeś abonament na dostęp do czegoś, czego nie kontrolujesz. To bywa sensownym wyborem, ale musi być wyborem świadomym i musi być tańsze.

Osobna rzecz, mniej oczywista: zapytaj, czy w scenariuszach automatyzacji jest człowiek zatwierdzający przy działaniach nieodwracalnych. Wysłanie oferty do klienta, zmiana ceny, wystawienie dokumentu. Automatyzacja, która wykonuje takie rzeczy bez bramki, wcześniej czy później wykona je źle i to Ty będziesz tłumaczył się klientowi.

Poproś o opis wdrożenia, które nie poszło zgodnie z planem

To jest test, który stosuję sam po drugiej stronie i nie znam lepszego.

Treść odpowiedzi znaczy mniej niż to, czy w ogóle padnie. Dostawca, który po latach pracy nie ma ani jednej historii o tym, co poszło nie tak, albo pracował za mało, albo nie chce o tym rozmawiać — i obie te możliwości są kłopotliwe. Ten, który opowie konkretnie: co założył, co się nie zgadzało z rzeczywistością, co z tego wyniknął za koszt i co zmienił w sposobie pracy — pokazuje Ci dokładnie to, czego potrzebujesz: że umie rozpoznać własny błąd, zanim urośnie.

Zadaj to pytanie na pierwszym spotkaniu, nie na trzecim. Odpowiedź przygotowana na poczekaniu jest znacznie bardziej informacyjna niż odpowiedź wygładzona.

Sprawdź, kto będzie realnie pisał Twój system

W ofercie jest zespół. Na spotkaniu jest partner albo handlowiec. Pytanie brzmi: kto siada do kodu i ile ma doświadczenia.

To nie jest zarzut wobec agencji — model z zespołem ma realne zalety, przede wszystkim ciągłość, gdy ktoś odchodzi. Ale jeśli płacisz stawkę senioralną, a system pisze junior uczący się na Twoim projekcie, to płacisz za coś innego, niż myślisz. Poproś o nazwiska i o to, co konkretnie te osoby zbudowały.

Przy okazji: jeśli rozważasz jednoosobowego wykonawcę — a to jest sensowna opcja przy projektach do kilkudziesięciu tysięcy — zadaj mu odwrotne pytanie. Co się stanie z projektem, jeśli zachorujesz na miesiąc?

Odpowiem na nie sam, bo byłoby nieuczciwe zadać je i się nie wyłożyć. Pracuję jednoosobowo i to jest realne ryzyko mojego modelu, nie hipotetyczne. Zabezpieczenie jest jedno i jest sprawdzalne: kod, dokumentacja i infrastruktura są u klienta od pierwszego dnia, więc projekt da się przejąć albo oddać komuś innemu bez mojego udziału. To nie znosi ryzyka — przenosi je z „stracisz system" na „stracisz tempo". Jeśli potrzebujesz gwarancji ciągłości zespołowej, agencja jest lepszym wyborem i powiem Ci to na pierwszej rozmowie.

Czerwone i zielone flagi w tabeli

Sygnał ostrzegawczyCo powinieneś usłyszeć zamiast tego
„Wszystko da się zautomatyzować"Lista procesów, których nie warto ruszać, z uzasadnieniem
Oferta bez policzonego kosztu obecnego stanuLiczba wyliczona z Twoich danych, przy Tobie
„Dane są bezpieczne" bez szczegółówKonkretny wariant: własna infrastruktura, API z umową powierzenia, albo jasne „to wyjdzie z firmy"
„Dostaniecie dostęp do platformy"Repozytorium, dokumentacja, Twoja infrastruktura, Twoje klucze
Brak historii nieudanego wdrożeniaKonkretny przypadek z kosztem i wnioskiem
Demo na cudzych danychDemo zmapowane na Twój proces, choćby ręcznie
Wycena bez etapów odbioruMilestone'y, z których każdy da się uruchomić i odebrać
Automatyzacja wysyłająca coś do klienta bez zatwierdzeniaBramka z człowiekiem przy działaniach nieodwracalnych

Ile to realnie kosztuje

Widełki w tej branży są szerokie i warto znać punkty odniesienia, zanim usłyszysz pierwszą liczbę. Wszystkie kwoty poniżej to stan na sierpień 2026 — w tej branży rok to dużo, więc jeśli czytasz to później, traktuj je jako rząd wielkości, nie jako cennik.

Agencje w Polsce wyceniają godzinę programisty na poziomie kilkuset złotych i przy typowym module oznacza to kilkadziesiąt tysięcy. Wykonawca jednoosobowy potrafi zrobić ten sam zakres znacznie taniej — ale pod jednym warunkiem: że zna już domenę i nie uczy się jej za Twoje pieniądze. Różnica nie bierze się z tego, że agencje zawyżają. Bierze się z tego, że w ich modelu problem musi zrozumieć trzech ludzi zamiast jednego, i za to też płacisz.

Uwaga na drugą stronę tej samej monety: bardzo niska stawka też jest sygnałem. Poniżej mniej więcej dwustu złotych za godzinę jednoosobowa działalność w Polsce nie domyka kosztów, co znaczy, że albo dopłacasz do czyjejś nauki, albo projekt zostanie porzucony w połowie na rzecz lepiej płatnego.

Sensowna konstrukcja to stała cena za etap i płatność po odbiorze. Jeśli słyszysz „rozliczamy się za godziny, zobaczymy ile wyjdzie", ryzyko przeniesiono w całości na Ciebie.

Czego ten tekst nie rozstrzyga

Nie odpowiada na pytanie, czy w ogóle potrzebujesz wdrożenia AI — to zależy od tego, czy masz procesy powtarzalne na tyle, żeby się zwróciło, i te kryteria są inne.

Nie dotyczy też dużych organizacji. Przy dwustu osobach i kilku działach IT wchodzą procedury, bezpieczeństwo i integracje, których tu nie ma. Piszę o firmach mniej więcej dwudziesto- do dwustuosobowych, technicznych, z realnym chaosem operacyjnym — bo z takimi pracuję i tylko o takich mogę powiedzieć coś, czego nie przeczytasz w dziesięciu innych miejscach.

I rzecz najbardziej niewygodna: żadne kryterium z tej listy nie zastąpi małego, płatnego zlecenia na próbę. Najtańszy sposób sprawdzenia dostawcy to dać mu wąski, zamknięty zakres za stałą cenę i zobaczyć, co dowiezie. Dopiero to jest dowód; reszta to rozmowa.

Trafił do Ciebie ten artykuł? Porozmawiajmy.

Bezpłatny discovery call - 45 minut rozmowy.

Umów discovery call